Dwa rajdy za jednym zamachem

Środa, 11 listopada 2015 · Komentarze(0)
Kategoria Rajdy
XII Rajd Rowerowy "PO MARCINOWEGO ROGALA" - Rowerowa sekcja turystyczna w Czarnkowie
RAJD "PO OBU STRONACH NOTECI" - Jednoślad Drezdenko

7.35 pociągiem do Krzyża, tam o 9ej zbiórka pod fontanną.
3 osoby z Gorzowa, kilka z klubu "Dynamo" Krzyż i kilka z "Jednoślad Drezdenko"
Wietrznie, mokro ale sympatycznie. Ubrana byłam oczywiście na cebulkę więc zimno mi nie było.
Ostatni na zbiórkę przyjechał Marek z Drezdenka i to on prowadził grupę do Czarnkowa a raczej w kierunku Czarnkowa bo gdzieś w okolicy wsi Ciszkowo wyjechał nam Czarnków na przeciw by już dalej razem pojechać do Stajkowa gdzie czekał na nas poczęstunek w postaci wypieczonych rogali, kawa i herbata. Oczywiście ognisko i kiełbaski też były ;)




to tylko ta mniejsza część rowerów- reszta stoi po drugiej stronie budynku


w amorach nawet deszczyk nie przeszkadza :)


uczestnicy rajdu... Czarnków, Trzcianka, Drezdenko, Krzyż i Gorzów ;)




przystanek w Wieleniu. Grażynka jedzie do domku...


jeszcze 14km i Krzyż. Godzina: około 15.45


dobry humor dopisuje jak zwykle

Do Krzyża jeszcze 14 km. Zajechaliśmy tam o 16.37.
O 16.21 był pociąg do Gorzowa. Następny- 18.10.
Myślę sobie, spokojnie poczekam na dworcu i już. Pożegnałam się ze wszystkimi. Zapewniłam koleżankę, że będę miała co robić na tym dworcu, że samej nie będzie mi źle..
Krótkie pożegnanie, uścisk dłoni i każdy w swoją stronę.
Stoję tak na tym skrzyżowaniu- lewy pas - na dworzec, prawy na Drezdenko. W Drezdenku pociąg jest o 18.22. 14km i ponad godzinę czasu. Co prawda pod wiatr ale.... ja nie zdążę?? JA?
Szybka decyzja- zjeżdżam na prawy pas i już w całkowitych ciemnościach, oczywiście pod wiatr, prosto do Drezdenka.
I to była bardzo trafna decyzja.
Kiedy dojeżdżałam do Drezdenka usłyszałam dzwony kościelne. Wystraszyłam się, że to 18.00 a ja jeszcze muszę znaleźć i dojechać na dworzec pkp, kupić bilet.. Na szczęście kiedy 3 minuty później spojrzałam na zegarek była 17.33.
Teraz spokojnie, bez nerwów, w poszukiwaniu dworca... i powrót do Gorzowa.
Droga powrotna ze Strajkowa do Drezdenka cały czas pod wiatr. Masakra. Ale wycieczka bardzo udana. :)

trasa: https://www.endomondo.com/users/10267544/workouts/631347552
przyjazny link (fotki z rajdu): http://www.mck.czarnkow.pl/

Barlinek, kaczki, my i nie tylko

Niedziela, 8 listopada 2015 · Komentarze(0)
Uczestnicy
Oj jak mi się nie chciało iść dziś na rower. Po wczorajszym wyjeździe marzyło mi się tylko spać, spać, spać a tu muszę wstawać bo przecież z Adrianem się umówiłam. Budzik 6.00, małe przebudzenie, tel. do Adriana i bełkocząc w słuchawkę próbuję go również zniechęcić do roweru dnia dzisiejszego: A to, że się nie wyrobię,. Potem, że zimno. Następnie, że nie ma słońca i pada. A on nic. W słuchawce zero zniechęcenia wręcz przeciwnie- słyszę, że zaraz wyjeżdża z domu tzn. że jest już prawie w drodze, a właściwie to już jest pod moim garażem ale jak potrzebuję więcej czasu to on pojeździ dookoła bloku lub poczeka pod garażem...
I co ja mam zrobić? No to wstaję. W tempie błyskawicznym się szykuję a tak mi się nie chce.. Stawiam się na miejscu około 9.15 i już się cieszę, że Adrian nie dał się zniechęcić. 14 stopni. Słoneczko. Może trochę wietrznie ale można przeżyć :)
Byłam pod wrażeniem Adriana uporu, o czym oczywiście mu powiedziałam na co On do mnie... "Gosia, bo ja nic nie rozumiałem co do mnie mówisz" ... I chyba dobrze się stało, że bełkotałam mu do telefonu.;)

Gdzie ruszamy? może Barlinek?
Niedziela, mały ruch, jedzie się spokojnie..
W Barlinku, pierwszy sklep i zaopatrzeni w chlebek jedziemy karmić kaczki.


karmiący kaczki Adrian...


można i tak ..


kot wygrzewający się na słoneczku.. łapie promienie na zapas :)


i kaczka się opala


Adrian karmiący i fotografujący


łabędzia para


zgodność w związku przede wszystkim :)

Wyjeżdżając z Barlinka skręciliśmy również do stadniny koni. Zwierzęta które tam zobaczyliśmy przerosły nasze oczekiwania :)





ciekawska lama- jakby chciała zapytać: "A co tutaj się dzieje?" :)




Adrian też ciekawski- wypatrzył i innych domowników


fosiasta lama


wyprowadziła swoje stadko z komódki


grzecznie, parami...




gdzie oczy?


w poszukiwaniu oczu...


koniec odwiedzin- do widzenia

Dalej przez Danków do Gorzowa.
Krótki przystanek przy zamkniętym już na jesień barze, jednak musiała być tam niedawno jakaś impreza o czym świadczą ludki postawione przed i inne które dojrzeliśmy za ogrodzeniem.

Adrian studiujący mapę


Pani z niedopinającą się bluzką na piersiach
jednak Diabeł z wyjątkowo Długim Ogonem chyba najbardziej interesujący :)


..... :) każdy widzi to co chce :)

Powrót tradycyjnie przez Rybakowo, Santoczno, Wojcieszyce,....ulubioną moją rasą w zimne dni bo przez lasy i bardzo przyjemnie.

trasa: https://www.endomondo.com/users/10267544/workouts/629953644
Adrian: http://robak88.bikestats.pl/1402380,Slonce-wiatr-i-barlineckie-zwierzeta.html

Z Jednośladem i Dynamo na Zlot Cyklistów

Sobota, 7 listopada 2015 · Komentarze(4)
Kategoria Rajdy
Bardzo bałam się tego wyjazdu. Jestem strasznym zmarzluchem a pogoda nie rozpieszcza. Pochmurno, deszczowo, niska temperatura a ja o 6.30 wychodzę z domu by zdążyć na pociąg do Drezdenka. Wiedziałam tylko tyle, że grupa z Krzyża wyjeżdża o 8.30 i w Drezdenku mam na nich czekać.
Rzut okiem na termometr za oknem:12 stopni. Wiatru nie słychać. Narciary do szafy- na szczęście, dziś jeszcze nie są potrzebne :)
Na dworcu miła niespodzianka. Dwójka moich znajomych również jedzie.
W Drezdenku około godziny czekamy na grupę z Krzyża. Niestety, okazuje się, że większa część się rozchorowała i przyjechała tylko dwójka z Krzyża i dwójka z Trzcianki.
Jedziemy na zbiórkę w Drezdenku i tutaj piękny widok - Drezdenko nie zawiodło :)- Osób sporo.
Dodam, że Daniel Wilk, prezes grupy Dynamo z Krzyża, choć z gorączką to jednak przyjechał. Dołączył do nas przed samym Santokiem.
A ja nadal nie wiedziałam, że jedziemy na zlot cyklistów. Cały czas myślałam, że to rajd gościnny z ogniskiem u P.Marka ........ w Lipkach Wielkich.
Okazało się jednak, po przyjeździe do Santoka, że już dość spora grupa m.in. z Gorzowa, Skwierzyny czeka na wszystkich by za chwilę wejść do muzeum gdzie przywitał nas Wójt gminy Santok. Po prelekcji filmu o Santoku, w Starym Polichnie czekał na nas mały poczęstunek a Marek opowiedział o swoich wyprawach po Europie. Bardzo fajna sprawa taka wyprawa, jednak powiem szczerze, że jeszcze dużo miejsc w Polsce mam do objechania by pchać się poza granice naszego kraju :)
Wspomnę jeszcze króciutko, że poznałam na tym zlocie mojego wirtualnego znajomego, z czego bardzo się cieszę. Niestety, oprócz przywitania nie udało nam się zamienić więcej słów ale myślę, że okazja się jeszcze nadarzy i to nie raz. ;) (Pozdrawiam serdecznie Jorg ;))

Niestety zdjęć mało. Nie miałam weny. Może przez brak słońca? Tego dnia, choć dość ciepło jak na tą porę roku to jednak słońca brak i cały dzień pochmurny. Ale jechało się bardzo przyjemnie i dobre humory nikogo nie opuszczały :)


krótki odpoczynek na trasie






Marek "Jednoślad Drezdenko"



Powrót: Ze Starego Polichna do Gorzowa przez Krzyż :)
Ponieważ o godzinie 14ej, kiedy impreza dobiegała końca, nie mam w zwyczaju odstawiać roweru do garażu a i pogody szkoda, szybka decyzja- wracam do Krzyża z grupą i pociągiem do Gorzowa :)
W Gorzowie jestem o godzinie 19ej.
Kilometraż ładny, godzina powrotu przyzwoita, spotkanie znajomych- tego mi trzeba, to lubię :)

https://www.endomondo.com/users/10267544/workouts/629423125
http://radiogorzow.pl/bez-kategorii/podsumowanie-turystycznego-sezonu-rowerowego-w-santoku

zmiana planów - spontanicznie bez celu

Wtorek, 3 listopada 2015 · Komentarze(1)
Uczestnicy
Dzień zapowiadał się interesujący i pełen przygód. Ciekawych przygód dodam. Niestety już od samego rana wszystko mi szło nie tak jak powinno. Zaspałam. Głowa boli. No i brak chęci na wyjście z domu chociażby. No cóż- każdy może mieć słabszy dzień.
Z Adrianem byłam umówiona z samego rana. Niestety, wstałam za późno i musiałam o godzinę przesunąć. Ból głowy spowodował, że nie wyrobiłam się na czas no i znowu przesunięcie czasowe.. W gruncie rzeczy zrezygnowaliśmy ze swoich planów i wybraliśmy opcję "przed siebie" ;)
Pogoda ładna, słoneczna, tylko samopoczucie moje nie takie jakieś..
Tak czy inaczej wycieczka się odbyła a Adrianowi dziękuję za cierpliwość i podziwiam, że wytrzymał ze mną marudzącą taką.




-Tam
-ustaw się do zdjęcia
- powiedz "seeeex"


- "woli mnie"


- "masz cukierka za to"


smaczny cukierek? głupie pytanie...


..choć może jednak nie .. Co ten jęzor ma znaczyć?? :p
Do zobaczenia ;) Następnym razem będzie marchewka ;)

trasa: https://www.endomondo.com/users/10267544/workouts/629084081
Adrian: http://robak88.bikestats.pl/1401148,Listopadowe-promienie-slonca.html

z misją do Pszczelnika

Sobota, 24 października 2015 · Komentarze(1)
Uczestnicy
Adrian od roku, tj. od czasu kiedy Go poznałam, trąbił, że ma Prosiaka którego musi wywieźć w świat. Czemu? na co? po co? On tylko wie. Ja przyjęłam ten fakt do wiadomości i czekałam na czas realizacji tego pomysłu. No i doczekałam się. Dziś był ten dzień. Prosiak i jego Pan wyruszają w świat a ja z nimi. Wybrane miejsce realizacji to Pszczelnik. Byłam tam może 2 razy, raz nawet zapaliłam znicz na pomniku Litewskich Lotników ale było to dawno dlatego też, chętnie zgodziłam się na propozycję Adriana by tam pojechać. Zresztą nawet gdybym była tam niezliczoną ilość razy też bym się zgodziła. Bo dla mnie zawsze jest "ten pierwszy raz". Kto mnie zna ten wie dlaczego :)
Po nocce w pracy, szybko do domu, zmiana ubrania z firmowego na rowerowy i pod garaż, gdzie już czeka Adrian. Cierpliwie dodam- bo musiał trochę poczekać na mnie. No ale nic nie poradzę na to, że pora roku nie zachęca i ubiór na cebulkę zajmuje mi dość sporo czasu. :)
Kierunek Kłodawa -Santocko-Mironice-Marwice... jakoś tak.

"Goooosia! siku!"
hamulec
Adrian leci a ja za aparat i zdjęcia robię ;)

mroczne piękno


to już za nami


a to przed nami...
Ja tam nie mam wątpliwości, jedziemy tak jak jechać powinniśmy. Ale Adrian jest chyba innego zdania. I pomyśleć, że jeszcze nie tak dawno śmiał się z moich map papierowych ;)


Pierwsze spojrzenie na mapę


Posiłkuje się drugą mapą
No nie wierzę....

... trzecią otwiera ;)


Adrian twierdzi, że drogę zna a mapa jest mu potrzebna by sprawdzić dokąd prowadzi przypadkowo napotkany żółty (chyba) szlak rowerowy. Niech będzie jak mówi :) Ja tam zgodna jestem :) 


kolorowa jesień




To ta droga Gosia.
Eh... gdyby mnie posłuchał już pół godziny mielibyśmy w zapasie.


....
Dalej już bez większych zawahań.. Mapa niepotrzebna. Kierunkowskaz poprowadził ..

Tutaj, już na miejscu, przy muzeum, Adrian znajduje pojemnik "niespodziankę" i robi posłanie dla swojego Prosiaczka.




oto i on...


strzela petardami.. na znak radości?



pamiątkowe zdjęcie na pożegnanie


wymiana gadżetów- prosiaka na przystojniaka


okoliczne widoki


pomnik


uczczony chwilą powagi
Powrót trochę nieznanym szlakiem...


wzdłuż jeziora

i takie tam...
Powrót do Gorzowa, rozstanie przy netto.
Do następnego :)

trasa: https://www.endomondo.com/workouts/622777844/10267544
Adrian: http://robak88.bikestats.pl/1397701,Z-Prosiakiem-do-Pszczelnika.html

Suche nie takie suche..

Piątek, 2 października 2015 · Komentarze(0)
Uczestnicy
W domku posprzątane, dzieci wyprawione do szkoły, obiadek przygotowany ... czas na relaks. Czas na rower.
Godzina 14 z minutami wyjazd z garażu. Sakwy założone, endomondo włączone- mogę jechać do Kłodawy. Tam czeka Adrian i moja samotna wycieczka dobiega końca.. :) Stety! bo tak samej to nuuudy!

Bez jakiegoś konkretnego celu jedziemy w kierunku Barlinka by tam przy drugim drogowskazie na Łośno skręcić w las i sprawdzić w jakim stanie jest ta droga. Szybko okazało się, że musimy polubić "kocie łby".




wystający z ambony coś ala  "koci łeb" tylko na szczęście mniej upierdliwy :)


taka droga przed nami?
naiwna ja! oj naiwna....
droga ba początku ładna... potem jakoś na dziko... z przeszkodami :)


to jeszcze pikuś


następna przeszkoda

ale Robak, choć nie wygląda, to silny mężczyzna ;)
Wziął sprawy w swoje ręce i szybko przedostał się na drugą stronę powalonego drzewa

i prosto na albo już z jeziora Suchego...
Nie pamiętam a nie mogę się wesprzeć zdjęciem, gdyż ja z rowerem idąca na zapadającej się mazi... typu bagienko, nie kusiło wyciąganiem aparatu by zrobić zdjęcie miejscu w którym się zapadałam.
Po fakcie od Adriana dowiedziałam się, że szliśmy z rowerami po jeziorze.. Jezioro Suche choć wcale nie takie Suche.

Więcej u Adriana: http://robak88.bikestats.pl/1390641,Taki-teren-nam-nie-straszny.html
trasa: https://www.endomondo.com/users/10267544/workouts/613972381

z Robakiem przez puszcze notecką

Niedziela, 27 września 2015 · Komentarze(6)
Uczestnicy
Zapowiadał się bardzo pochmurny i ponury dzień. Mimo wszystko chcieliśmy z Adrianem pójść na rower i pokręcić. Ze względu na niską temperaturę za oknem nie chciało mi się tak za szybko wychodzić z domu, ruchy miałam jakieś spowolnione i nie wyrobiłam na tą naszą godzinę wcześnie rano zaplanowaną. No i dobrze. Bo choć pochmurny dzień się zapowiadał, to kiedy później wyjechałam z domu słoneczko się pojawiło i miejscami zaczęło również pokazywać się niebieskie niebo. To będzie piękny dzień :)
Celem naszej wyprawy miała być sportowa impreza zakładowa Adriana w Gościmiu a my jechaliśmy jako kibice oczywiście, choć kto wie, czy bym się nie skusiła na jakieś wdrapywanie po drzewie gdyby było i dla publiczności.:)
Wyjechaliśmy w kierunku Santoka potem wjechaliśmy w Puszczę i przez Puszczę do Goszczanowa by stąd asfaltem do Gościmia.

Adrian tak szybko leciał siku, że nawet nie zauważył kiedy jego staruszek się położył

Kiedy Adrian załatwia swoje potrzeby, ja załatwiam swoje.


Dalej już przed Gościmiem (chyba) wpadamy w gościnę do zwierząt.
Mamy jeszcze czas do imprezy a Gościm już blisko.


Adrian to nie pies. Myślisz, że jak powiesz "daj łapę" to Ci poda "cześć"?
Nadchodzi reszta koni...

i nie tylko...;)
kozioł również przybywa ... 

małe drapanko pod bródką



Wszyscy szukają swojego bezpiecznego, zacisznego miejsca... Adrian również...

można i tak :)
Najpierw wciska się do ciasnego samochodziku...

... a potem przytula się do obcej kobiety..
Adrian! chcesz o tym pogadać??? :p

Dodam, że na imprezę nie trafiliśmy. Przemilczę ten fakt i ominę powód bo przecież nie wkopię kolegi, że pomylił miejsca. Szukaliśmy imprezy na boisku wiejskim a tymczasem huczna impreza przy fajerwerkach odbywała się nad pięknym jeziorem w ośrodku wypoczynkowym.
Błądziliśmy, błądziliśmy, w końcu daliśmy spokój i co by nie zmarnować dnia obraliśmy powrotny kierunek do domu trochę go urozmaicając.


Tutaj padła decyzja- jedziemy do Goszczanowa na ścieżkę leśną którą już raz nie udało nam się przejechać do końca.


Docieramy do rezerwatu, gdzie robimy sobie małą przerwę pod sympatyczną wiatą.


5 minut dla fotoreporterów ;)

Następy przystanek już w Santoku.
Mieliśmy trochę czasu w zapasie więc postój i sesja zdjęciowa pt. UNIBIKE Trzeba wreszcie pokazać go światu ;)
Ja leżałam, siedziałam, klęczałam- jednym słowem ustawiałam aparat a Adrian ustawiał mi rower.
Nie powiem, że nie obyło się bez śmiechu co widać na poniższym zdjęciu :)


Adrian wyżej, Adrian niżej, Adrian w bok... lekko w bok, w prawo..... Adrian... w to drugie prawo......

Goooośka...!!!! :p

Tak czy inaczej sesja zdjęciowa się udała i rowerek znalazł swoje miejsce na bs :)
Tak jak mówiłam... wszyscy szukają swojego miejsca. On również :)








Jeszcze tylko rzut oka na piękno otaczającego nas świata...

w zachodzącym słońcu..



i powrót do domu....

trasa: https://www.endomondo.com/users/10267544/workouts/609220021
szukający swojego miejsca: http://robak88.bikestats.pl/1388718,Poznajac-Puszcze-Notecka.html

Ja z pracy- Robak do pracy czyli "o wschodzie słońca"

Sobota, 26 września 2015 · Komentarze(12)
Uczestnicy
"bo nowy dzień wstaje bo nowy dzień wstaje bo noowyyy dzień wstaje bo nowy dzień...... "
https://www.youtube.com/watch?v=_rUaokmewig

6.15 telefon do Adriana
"ja z pracy, spać mi się nie chce, pobudzona do granic możliwości, chcę pojeździć, jadę w Twoją stronę" :p
"Ty do pracy, już rozbudzony bo dzwonię i gadasz ze mną, też chcesz pojeździć, jedziesz w moją stronę" :p

może nie do końca tak wyglądała nasza rozmowa bo Adrian strasznie mamrocze wybudzony ze snu jednak tak czy inaczej, zrozumiał o czym do niego mówię i po pół godzinie, no może 40 minutach widzę znajomą sylwetkę w oddali która mknie w moją stronę.. Myślę, zrobię mu zdjęcie o poranku... Romantycznie tak! O wschodzie słońca. Wschód przepiękny. Czerwone pola, mgła unosząca się nad nimi a w tle Cyklista pędzący.. Tylko, kurcze, co mu tam wisi....?? eh.. reklamówka... jednorazówka... no tak... śniadanie wiezie sobie do pracy. Szlag jasny, zdjęcia nie będzie...no bo jak? z jednorazówką na kierownicy? Romantyzm prysł!
- Gosia, brzoskwinki dla Ciebie.
ups :)
Romantyzm powrócił :)

piękne zdjęcie Adriana z reklamóweczką pełną brzoskwiń dla Gosi :)



Spojrzałam na Adriana i przez 15 minut nie mogłam się uspokoić. Poliki czerwone, oczy zaspane na siłę otwarte, papuśny taki na tej twarzy, czapeczka krzywo jakoś, stoi, podaje mi te reklamówkę, dziękuję... i płaczę ze śmiechu... Fajnie się tak pośmiać.
Adrian przepraszam :) to z sympatii :)


o tym właśnie mówię :) Jaś Fasola zdjęty z ekranu... :)


za to kolory nieba zniewalające


jesiennie


słonecznie...


adrianowo.......

"stań normalnie proszę....... "

no i stanął :)

..... :)

Nie patrzę Adrian na Ciebie ... zbyt rano jeszcze.... na taki atak śmiechu :d


popatrzę na wschód słońca.....

Koniec śmiania....
...uśmiecham się już ;tylko...

Adrian do pracy, ja do domu.... spać :)

spać... ? naiwne marzenie...

ledwo wchodzę do domu, a już na smsa ustalamy trasę następnej jazdy :)

nie zapytam kto jest bardziej stuknięty :p

https://www.endomondo.com/users/10267544/workouts/
Adrian i jego spojrzenie na wschód słońca: http://robak88.bikestats.pl/1387786,W-kierunku-wschodu-slonca.html

spontanicznie, bez celu..

Poniedziałek, 21 września 2015 · Komentarze(2)
Uczestnicy
Wczoraj zaliczyliśmy Targi Rolnicze, powrót w ciemnościach, a przy rozstaniu usłyszałam coś w stylu: wyśpij się i jedziemy dalej :) Wzięłam to do siebie, padłam chwile po przyjściu do domu i rano jak nowo narodzona stawiłam się na miejscu zbiórki. Oczywiście z Adrianem. ;)
Kierunek osiedle poznańskie, mała WIELKA sprawa do załatwienia i wjazd na szlak. Jaki?? Któż to wie :) "Zobaczymy na mapę? Po co? gdzieś nas wyprowadzi tam zobaczymy"
Pogoda początkowo pochmurna, zimno, wietrznie... ale już niedługo słoneczko zaczęło się pojawiać i tak już zostało do końca dnia ;)
Miał być Borek, ukazała się tablica Brzozowiec.. ;)
Pojechaliśmy na Skwierzynę, zwiedzając po drodze na Stary Dworek "leśną polanę" bardzo fajne miejsce biwakowe z miejscem na wodowanie kajaków.


Adrian znalazł samochodzik i tak się nim bawi




i wychodek na miejscu


Adriana przycisnęło


już po...i jaki szczęśliwy ;)

Zamierzaliśmy jechać na Stary Dworek i drogą asfaltową do Skwierzyny ale znienacka pojawił się niebieski? szlak rowerowy. Nam to wystarczy;) Jedziemy.


Adrian spragniony wiedzy


każdy powinien to wiedzieć!


Adrian prezentuje lizawkę


wyjątkowo pełne ;)


"Ale Adrian nooo ...uśmiechnij się!" i proszę, jak z żurnala :p


i takie atrakcje w drodze powrotnej ...


foch? jak kobieta :p

trasa: https://www.endomondo.com/users/10267544/workouts/605525680
konkretniej: http://robak88.bikestats.pl/1386628,Lesne-szlaki....

Targi rolnicze Glisno

Niedziela, 20 września 2015 · Komentarze(1)
Uczestnicy
Targi rolnicze mieliśmy w planie już od jakiegoś czasu. Kierunek Glisno przez Sulęcin. Na okrętkę jak zwykle.
Tym razem to ja pojawiam się w Jeninie gdzie dołącza do mnie Adrian. Podobno się spóźniłam "tradycyjnie". Nieprawda. Tylko 2 i pół minutki. Adriano zegarek ma przesunięty do przodu i na umówione miejsce przyjechał za wcześnie. No to czekał. Nie moja wina przecież. O i sprawa mojego "tradycyjnego" spóźniania się wyjaśniła. :p Choć dziś faktycznie, z ręką na sercu, przyznaję- spóźniłam się aż 2 i pół minuty. Wina mojego aparatu a dokładniej- samowyzwalacza. Robiłam zdjęcie z moją sobowtórką według Adriana. A samowyzwalacz za dużo czasu potrzebuje by pstryknąć zdjęcie. No i ponieważ jedno zdjęcie może nie wyjść to robię drugie, trzecie na w razie czego, a czwarte bo może się przyda.

oto i one- wybrałam nr 1

Dalej jedziemy ścieżką rowerową której nie lubię na Nowiny Wielkie, przez Świerkocin na drugą stronę Warty do Krzeszyc i w las. Tam chwilka pomyślunku, n który szlak mamy większą ochotę.

Adrian myśli, ja szukam grzybów.

Wybraliśmy szlak niebieski idący obok ruin młyna a żółty do przetestowania zostawiliśmy na inny dzień. Tak nam się wydawało. Bo kiedy pojechaliśmy żółtym kawałek by sprawdzić jak on wygląda pod względem nawierzchni chociażby to już nam się wracać nie chciało i tak oto szlakiem żółtym dostaliśmy się w pobliże Sulęcina. Bardzo przyjemna trasa.
Potem, czarnym szlakiem połączyliśmy się z czerwonym i zjechaliśmy do Żubrowa i już asfaltem do Sulęcina.

buszując nad rz. Postomia


na górze




tym razem Staruszek pozuje

Jadąc czarnym szlakiem dotarliśmy niespodziewanie do Ruin Starego Młyna. Tablica informująca na fotce poniżej.








Kierowaliśmy się do Sulęcina ale ponieważ "Polana Marianka" zaintrygowała nas swoją nazwą, zmieniliśmy nieco plany i pojechaliśmy sprawdzić jak ta polanka się prezentuje. "1,5km. co to dla nas, zobaczymy i wrócimy" to słowa Adriana.
Polany za bardzo nie namierzyliśmy albo namierzyliśmy ale nie wiedzieliśmy, że to ona a nasz powrót wyglądał tak, że dalej przed siebie na zasadzie "zobaczymy gdzie wyjedziemy" :)


Adrian jak to ostatnio dość często bywa, znowu za mną goni......


.... więc myślę sobie.....

wyjmę aparat i pstryknę mu fotę :)

Glisno coraz bliżej.
Na targi już rzut beretem.
Chwila odpoczynku, obserwacji, i czas na obchód.
Rezultat moich obchodów na zdjęciach poniżej :)


to już tradycja


pełne ręce jedzenia już nikogo nie dziwią


miejscówka jest


to może teraz bułeczka...

Adrian szamie i pilnuje rowerków, więc ja w końcu na spokojnie sobie pobiegam przy zwierzętach. Nie podoba mi się to za bardzo, bo aż żal patrzeć jak one się gniotą w tych klatkach ale cóż... świata nie zmienię.























Króliki podobały mi się najbardziej co widać po ilości zdjęć.
Obchód zakończony, wracam do Adriana bo pewnie już z nóżki na nóżkę, niecierpliwie czeka gdzie jestem, a tu proszę, szczęśliwy, zadowolony cały czas konsumuje :) Smacznego.



Można było popróbować też nalewek....



... na którą skusiłam się i ja.. :)


to stoisko Adriana nakarmiło .... z moją pomocą :)

Kończąc ten wpis, dodam jeszcze tylko tyle, że Adrian dostał swój wymarzony wiatraczek. Dlaczego? po co? na co? kto czyta mój blog ten wie ;)

.....bez komentarza......


oby do domu dojechał ...

trasa: https://www.endomondo.com/users/10267544/workouts/605270876
przyjazny link: http://robak88.bikestats.pl/1385911,Jesien-w-Glisnie.html